Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

Victoria Aveyard - "Czerwona królowa"

 Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie.

Dlaczego wypożyczyłam tę książkę z biblioteki? Z dwóch powodów. Po pierwsze: bardzo, ale to bardzo spodobała mi się jej okładka. Jeszcze zanim przeczytałam samą książkę, znalazła się ona w rankingu kilku najlepszych okładek, który stworzyłam jakiś czas temu. Po drugie: zaciekawił mnie jej opis. Wizja nowo stworzonego świata, fantasy i te sprawy są zdecydowani dla mnie. Dlatego też siadając do tej książki, miałam duże wymagania. Czy sprostała nim?




Tytuł: "Czerwona królowa"
Autor: Victoria Aveyard
Seria: Czerwona królowa - Tom 1
Ilość stron: 488
Tłumacz: Adrianna Sokołowska - Ostapko
Wydawnictwo: Otwarte


Mieszkańcy Norty dzielą się, ze względu na kolor krwi, na Srebrnych - arystokratów o nadprzyrodzonych umiejętnościach, i Czerwonych - zwykłych ludzi wykorzystywanych jako tania siła robocza i przymusowo wysyłanych na wojnę, która toczy się od prawie stu lat. Właśnie taki los czeka wkrótce siedemnastoletnią Mare Barrow. Wydaje się, że dziewczyna ma wyłącznie złodziejski talent, ale gdy trafia na królewski dwór jako służąca, odkrywa w sobie moc, która dla Srebrnych stanowi ogromne niebezpieczeństwo. Tymczasem w wyniszczonych kraju robi się coraz bardziej niespokojnie. Na sile przybierają ataki tajemniczej Szkarłatnej Gwardii walczącej o wyzwolenie Czerwonych.

Jak dla mnie ta książka to jedno wielkie "Wow"! U góry zadałam pytanie, czy spełniła moje oczekiwanie. Tak. Zdecydowanie tak! Nie spodziewałam się, że ta książka wciągnie mnie do swojego świata od pierwszych stron. Praktycznie od samego początku dzieje się coś, co nie pozwala odłożyć Ci książki. Właśnie to jest powodem tego, że "wciągnęłam" książkę w niespełna trzy dni. 


Na samym początku muszę wspomnieć o jednej rzeczy, która wywołała u mnie małe zmieszanie. Opis, który zamieściłam powyżej, znajduje się na skrzydełku książki, a jak wiadomo, każda osoba, która chce dowiedzieć się, o czym jest książka, automatycznie patrzy na jej tył. U "Czerwonej królowy" na tylnej okładce znajduje się fragment książki. Nie wydaje mi się istotne to, aby przywoływać go całego, dlatego zacytuję tylko fragment:

"– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów [...]"

 Powiedzcie mi proszę, jaka pierwsza myśl przychodzi Wam do głowy po przeczytaniu tego fragmentu. Rzecz się dzieje w starożytności, prawda? I właśnie ja też tak pomyślałam i bardzo się zdziwiłam, gdy na samym początku pojawiły się latające statki, czy chociażby rowery ;). W tej książce punkt wyznaczający Nową Erę znajduje się hen w dalekiej przyszłości w stosunku do naszych czasów. Taka anegdotka, może mało ważna, jednak ten fakt długo zaprzątał mi głowę.

Może jednak postaram się uniknąć chaosu w recenzji i zacznę mówić o wszystkim po kolei. Bo znając moje zdolności, to ten tekst zaraz może nie mieć ani ładu, ani składu.

Ten świat jest równie piękny, co niebezpieczny. Ludzi, którzy popełniają błędy, po prostu się eliminuje. 

Zamysł fabuły. Zadecydowanie na tak. Czytając recenzje tej książki u innych bloggerów, zauważyłam, że u niektórych jest ona porównywana na przykład do Igrzysk Śmierci. Przepraszam, jeśli nie zrozumiałam intencji autora wyżej wymienionej książki, jednak na prawdę nie rozumiem, co ta książka ma wspólnego z tą serią... Oprócz oczywiście tego, że autorka "tworzy świat od nowa". Ale nie o tym miałam mówić. Uważam, że Victoria Aveyard naprawdę zasługuje na brawo za fabułę.

-Marzenia nie przynoszą nic dobrego.

Oczywiście, jak w prawie każdej książce, musi pojawić się wątek romantyczny. Jak na osobę, która z
reguły lubi romantyczne historie, stosunek głównego wątku do romansu był odpowiednio wyważony. Nie "panował" on nad całą książką, jednak w pewien sposób miał duży wpływ na sekwencję wydarzeń. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie jest chyba najlepsze.

          Tylko o to cały czas chodziło. O zazdrość. Rywalizację. O to, żeby cień pokonał płomień.

Co do bohaterów... Główna bohaterka, Mare, w pewnych momentach naprawdę mnie irytowała swoim zachowaniem i swoją nadmierną naiwnością, jednak pomimo tego zdobyła moją sympatię. Może to dlatego, że w jakiś sposób jest podobna do mnie?
Oprócz Mary, dwoma kluczowymi postaciami dla historii jest dwoje książąt: Cal i Maven. Co do zachowania oby dwóch trochę się zawiodłam, gdyż w większym lub mniejszym stopniu na początku zapowiadali się być zupełnie innymi osobami. 

Podsumowując, książka naprawdę mi się podobała i już nie mogę się doczekać, kiedy będę miała okazję przeczytać kolejne tomy tejże historii. Zdecydowanie polecam ją każdemu fanowi fantasy i nie tylko ;).

Bookomaniaczka ;*
 

Moje TOP 5 książkowych okładek



Ostatnio bardzo mało mnie tutaj, wiem, wiem... Obiecuję jednak, że za niedługo się to zmieni ;). Aby jednak chwilowo zapełnić tę pustkę panującą na blogu, przybywam do Was z małym zestawieniem. A mianowicie - oto 5 książek, które według mnie mają najładniejsze okładki. Zapraszam!





 Miejsce 5: Victoria Aveyard - "Czerwona Królowa"


Wydaje mi się, że ładny wygląd tej okładki jest spowodowany tym minimalizmem, który widać gołym okiem. No bo co możemy na niej dostrzec? Srebrną koronę ociekającą prawdopodobnie krwią, z tytułem książki równie komponującym się kolorystycznie. A to wszystko na błękitnym tle. Niby nie dużo, ale właśnie TO zwróciło moją uwagę przy wyborze książki w bibliotece. Ja wiem, że książki nie powinno wybierać się po okładce, ale cóż poradzę? ;)




Miejsce 4: J.K.Rowling, John Tiffany & Jack Thorne - "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"


Ósma część Harry'ego Pottera zdecydowanie wyróżnia się spośród reszty mojej kolekcji. Kilka świecących elementów oraz gniazdo ze skrzydłami, w którym siedzi dziecko idealnie oddaje klimat książki. Do tego pomarańczowo - ogniste tło. Czyli kolejna książka, której małą ilość ozdób wyszła na dobre ;).




                
                    Miejsce 3: Gayle Forman - "Byłam tu"

Na początku może dodam, że baardzo podobają mi się okładki wszystkich książek Gayle Forman. Główne zdjęcie na kremowym tle podzielone na mniejsze kwadraciki, w których niekiedy widnieją kolejne zdjęcia. Cud! Jednak zdecydowałam, że w moim zestawieniu uwzględnię "Byłam tu". Dlaczego? Gdyż z takiego w takim małym montażu zawarte zostały sceny książkowe, co bardzo mi się podoba. No i może też dlatego, że "Byłam tu" jest moją ulubioną książką Gayle Forman.




                             Miejsce 2: Veronica Roth - "Naznaczeni Śmiercią"



Pomimo że treść książki jakoś nie zachwyciła mnie (ale też nie była zła), to okładka skradła moje serce. I tu po raz kolejny nie kłania nam się jakieś przesadzone ozdobnictwo. Świecące szpary w ścianie (?)  razem z tytułem podzielonym na kilka części nadają okładce tajemniczego wyglądu. Mam nadzieję, że okładka następnej części spodoba mi się równie bardzo.




Miejsce 1 Kerstin Gier - "Silver"



I tutaj powinny się odezwać głosy, że jak to - tyle gadała o "skromności" w okładkach, a na pierwszym miejscu ma książkę, która mogłaby być projektowana przez barokowego artystę. Tyle na niej pierdółek, ozdóbek, że aż głowa boli. Nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego tak bardzo podobają mi się okładki tej trylogii. Ale jak widać zawsze są wyjątki, które potwierdzają regułę ;).




A jak wygląda wygląda Wasz ranking okładek? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach! :D

Bookomaniaczka :*

PS: Jak oceniacie mój baner? :P Jestem początkująca w fachu grafika, dlatego liczę na konstruktywną krytykę ;).
PPS: Sam obrazek książki pochodzi z Google ;).

Lutowa Biblioteczka

Oj jak dawno mnie tu nie było ;P. Bardzo nad tym ubolewam, jednak wraz z nadejściem Nowego Roku mam co raz mniej czasu :(. Pewnie większość blogerów zna ten ból, gdy chcesz coś napisać, lecz nie możesz... Cały czas sobie powtarzam: "Od teraz biorę się w garść!", ale zawsze mi coś wypada. Podejrzewam, że regularne posty pojawią się gdzieś na przełomie kwietnia i maja, jednak nie będę na nic stawiać, ani obiecywać, bo pewnie i tak się zawiodę...
Jednak tematem mojego posta nie miały być moje żale, tylko zapowiedzi książek na luty! Także przed Wami kilka książek, które zaintrygowały mnie swoim opisem :).

1. B.A. Paris - Na skraju załamania - Premiera 15.02.2018r

Cass Anderson nie zatrzymała się, by sprawdzić, czy siedząca w zaparkowanym na leśnej drodze samochodzie kobieta nie potrzebuje pomocy. Teraz nieznajoma nie żyje. Od tamtej feralnej nocy Cass nie może się pozbierać – regularnie powtarzające się głuche telefony mącą jej spokój, a ona sama czuje, że nieustannie jest obserwowana. Nawet najmniejszy dźwięk przyprawia ją o przyspieszone bicie serca i ciarki. Nękana wyrzutami sumienia zaczyna miewać kłopoty z pamięcią. Coraz częściej nie może sobie przypomnieć, czy zażyła lekarstwa, jaki kod odblokowuje alarm, gdzie zaparkowała samochód, dlaczego zamówiła dziecięcy wózek, skoro nie jest w ciąży, i czy leżący na blacie w kuchni nóż na pewno nie był pokryty krwią… Jedyne, czego nie może wyrzucić z pamięci, to twarz zamordowanej kobiety.

Przyznam szczerze, że nie czytałam poprzedniej książki tej autorki ("Za zamkniętymi drzwiami"), jednak mam ją w planach (resztę książek, które chcę przeczytać możecie zobaczyć w zakładce "Lista czytelnicza" u góry strony). Jest już może ktoś, kto ją czytał ;)?

2. Michelle Frances - "Ta dziewczyna" - Premiera: 15.02.2018r.

Laura ma wszystko. Karierę producentki telewizyjnej, wieloletnie małżeństwo z zamożnym mężczyzną i dwudziestotrzyletniego syna Daniela, dobrze wychowanego, przystojnego i zdolnego. Daniel poznaje Cherry. Dziewczyna jest piękna, bystra i… marzy o statusie Laury. Cherry chciałaby, żeby nowa rodzina przyjęła ją z otwartymi ramionami, ale Laura podejrzewa, że dziewczyna coś ukrywa. Zazdrosna matka wymyśla więc okrutne kłamstwo, które odmienia życie wszystkich…

No i znowu kolejny thriller... :P
Ta książka bardzo kojarzy mi się z "Dziewczyną z pociągu"! Nie przez opis, tylko przez okładkę. I jeszcze słowo "Dziewczyna"... Mam jednak nadzieję, że jeśli uda mi się po nią sięgnąć, to będzie ona przeciwieństwem książki Pauli Hawkins...

3. Kerstin Gier - "Zieleń szmaragdu"(nowe wydanie) - Premiera: 15.02.2018r.

Gwen i Giedon muszą po raz kolejny połączyć siły, żeby przeciwstawić się złowrogiemu hrabiemu de Saint Germain, który chce wykorzystać ich dar do własnych celów. W niebezpiecznej grze wydarzenia z przeszłości splatają się z teraźniejszością, zasadzki czyhają na każdym kroku (i w każdym czasie), a na jaw wychodzą kolejne tajemnice… Gwen musi zmierzyć się ze wszystkimi przeciwnościami i jeszcze raz zawalczyć o prawdę i miłość, a także ocalić życie swoje i bliskich.
Jest to trzeci tom "Trylogii Czasu", którą czytałam milion razy. Niestety wypożyczałam ją z biblioteki, a próby zakupu były nieudane, ponieważ nie wydawali wtedy już tych książek. Teraz czekam aż pojawi się cała trylogia w nowych okładkach. Już czuję, że zajmie ona honorowe miejsce na mojej półce ;)

4. Lehane Dennis - "Pokochać noc"

Rachel Childs, córka sławnej pisarki i była dziennikarka telewizyjna, żona dziedzica wielkiej firmy, Briana Delacroixa, prowadzi życie, które może wzbudzać zazdrość. Ale pozory mylą.
Mieszka w luksusowym apartamentowcu i boi się z niego wychodzić. Skrywa tajemnicę, a ta doprowadza ją do obłędu. Żyje na co dzień z człowiekiem, który nie jest tym, za kogo się podaje.
I gdy pewnego deszczowego dnia Rachel ku własnemu zdziwieniu wychodzi z domu, na ulicy zauważa coś, co przewraca jej świat do góry nogami. I choć bardzo by chciała, nie może dłużej udawać, że wszystko jest w porządku, bo stawką w tej grze jest jej życie. Kobieta, która nie wierzyła w siebie, a bezgranicznie ufała mężowi, w dramatycznych okolicznościach jest zdana na własną inteligencję i odwagę. Kobieta, która uciekała przed mrokiem tego świata, musi w tym mroku żyć – i przeżyć…

Tak, znowu thirller! Co mam poradzić, że tyle tego wychodzi w lutym ;P? I na dodatek kolejna książka, która kojarzy mi się z "Dziewczyną z pociągu". Tylko tym razem z opisu...

A Wy? Jakie macie plany czytelnicze na luty? Co Was zainteresowało z zapowiedzi? Gorąco zachęcam do komentowania!

Bookomaniaczka :*

J.R.R. Tolkien - "Władca pierścieni. Bractwo pierścienia"

     Dzisiaj zabieram się za recenzję znanej książki (bynajmniej tak mi się wydaje). Hit filmowy i literacki -  myślę, że nie ma osoby, która by chociaż raz w swoim życiu nie słyszała tego tytułu. Książka jest bardzo dobrze oceniona w wielu źródłach. A co ja o niej sądzę?


Tytuł: "Władca pierścieni. Bractwo pierścienia"
Autor: J.R.R. Tolkien
Ilość stron: 590
Wydawnictwo: Libros
 
     Książka opowiada losy Frodo Bagginsa - krewnego Bilba Bagginsa, bohatera "Hobbita". Bohater udaje się w długą podróż, aby zniszczyć pierścień, który należał niegdyś do jego opiekuna. Na przedmiot ten polują złe moce pochodzące z Mordoru. Gdy pierścień dostanie się w ich ręce, świat ogarną ciemność i złe moce...

    Szczerze przyznam - nigdy nie myślałam o przeczytaniu tej książki. Coś zawsze mnie od niej "odpychało". Do zajęcia się tą książką nie zachęciły mnie jej pozytywne opinie, tylko konkurs, do którego była lekturą. No dobrze, muszę ją przeczytać. Ma dobre oceny, więc może mnie jeszcze zaskoczy. Niestety, nie udało się... 
 
   Pierwsze, co mnie zniechęciło to strasznie długie opisy i rozdziały. Wlokły się one w nieskończoność, jeszcze w połączeniu z naprawdę małymi literkami jakoś specjalnie nie sprawiało mi to przyjemności. Zdarzało się, że było opisane, jak bohater idzie z przyjaciółmi i idzie, i idzie... Także również rozdział o dyskusji, bądź radzie trwał prawie 50 stron, z których może jedna strona lub dwie to były konkretne informacje...

     Po drugie, praktycznie brak akcji. Lubię książki, od których nie można się oderwać lub zapierają dech w piersiach. Nie możesz doczekać się następnej strony i następnej, aż w końcu okazuje się "Ojej... Koniec ". Niestety tutaj tak nie było. Owszem były momenty "bardziej dramatyczne", jednak można je policzyć na palcach jednej ręki. 
 
     Dodatkowo denerwowała mnie postawa Bilba. Opiekun Froda zostawił go samego z pierścieniem, aby udać się w podróż. Na jego krewniaka spadła wówczas duża odpowiedzialność i niebezpieczeństwo. Jest on osobą ( w moim mniemaniu), która często nie zdaje sobie konsekwencji własnych czynów. Jednak może jestem przewrażliwiona...

Czy jest coś dobrego w tej książce?
Jest! Jak najbardziej. Fabuła to świetny pomysł, jednak jak wspomniałam wyżej - za dużo opisów, za mało akcji. Gdyby zredukować ilość tekstu, a zamiast tego wprowadzić więcej dynamiki, książka byłaby zdecydowanie ciekawsza. Jednak te przydługaśne opisy i rozdziały trochę przytłaczały i odbierały przyjemność czytania. Plus jeszcze, według mnie błąd ze strony wydawnictwa, zdecydowanie zbyt małe literki.

Moja ocena: 4,5/ 10
Tak, wiem, że może wydawać się nisko, jednak wystarczy spojrzeć na opis mojej skali ocen. Ustaliłam ją jakiś czas temu i muszę się do niej stosować. Więc 4,5 nie jest taką złą oceną :).

Zapraszam do komentowania :)

Alyxandra Harvey - "Córka medium" [15]

 "Bez końca powtarzasz, że mnie kochasz.
Udowodnij to."
~ Alyxandra Harvey - "Córka medium"

Witam!

        Przybywam dzisiaj do Was z książką autorstwa Alyxandry Harvey. Pisarki znanej głównie z pisania książek o wampirach z nutką romansu oraz podobno mieszkającej w starym wiktoriańskim domu w Ontario. Dlaczego dwa zdania o niej tytułem wstępu? Otóż nigdy o tej autorce nie słyszałam, nawet w Internecie niewiele o niej piszą. Książkę "Córka medium" wypożyczyłam z biblioteki niejako z braku laku. Ta pozycja jest chyba jedną z niewielu tej autorki, która nie jest o wampirach (na szczęście ;P) i pomimo początkowej niechęci, pozytywnie mnie zaskoczyła :).




Tytuł: "Córka Medium"
Autor: Alyxandra Harvey
Wydawnictwo: Akapit Press
Ilość stron: 320
Moja ocena: 9/10

        Książka opowiada historię 16 - letniej Violet Willoughby, której matka jest fałszywą medium. Przez doświadczenie życiowe związane ze wszystkimi zjawiskami paranormalnymi, dziewczyna bardzo sceptycznie podchodzi do tych tematów. Tym bardziej trudno jej uwierzyć, że nękający duch zmarłej dziewczyny jest prawdziwy oraz że nie spocznie, póki jej morderca nie zostanie ukarany.
         Pierwszą rzeczą, która mnie zaskoczyła tuż przy otwarciu książki, była data - 1865 rok - przy
słowie "Prolog", a następnie 1872 przy pierwszym rozdziale. Biorąc tą książkę do ręki, nie spodziewałam się, że wydarzenia będą dziać się w XIX wieku. Muszę jednak przyznać, że jak dla mnie, nie był to najgorszy pomysł. Zwyczaje oraz sam fakt "cofnięcia" się w czasie nadawał książce uroku. Zwyczaje poślubiania bogatych mężczyzn dla pieniędzy, nieliczenie się z prawdziwymi uczuciami czy wszechobecna wiara w duchy, sprawiały, że książka różniła się, w pozytywny sposób oczywiście, od innych napisanych w naszych czasach.
          Nie należy zapomnieć o wątku głównym, który mnie bardzo zaciekawił. Przez poszukiwania mordercy główna bohaterka doświadczyła wiele przygód, które przeplatały się z wątkiem miłosnym. Sprawiło to, że nie mogłam się oderwać od książki.
        Pomimo, że na początku chciałam odłożyć tą książkę, zdecydowanie nie żałuję, że ją przeczytała. Jedyną rzeczą, z której jestem niezadowolona to brak kontynuacji :P.
             Szukając idealnego cytatu na zakończenie, znalazłam wypowiedź głównej bohaterki, która jak najbardziej odnosi się również do mnie, jaki reszty książkoholików.

"Byłby ze mnie marny szpieg - pierwsza osoba, która podałaby mi książkę, mogłaby spokojnie odstrzelić mi głowę bez zwracania mojej uwagi." 
~ Alyxandra Harvey - "Córka medium"
            Także polecam, pozdrawiam i zapraszam serdecznie do komentowania :D.

Bookomaniaczka :*
 


7 książek, które chcę przeczytać w najbliższym czasie

Hej!

Dzisiaj chciałabym wam przedstawić 7 książek, które chciałabym przeczytać w najbliższym czasie. Mam również nadzieję, że tylko gdy to mi się uda, wstawię recenzję na bloga :) Gotowi? To zaczynamy ;)

1. Veronica Roth - "Naznaczeni Śmiercią"


Na planecie Thuvhe żyją dwa nienawidzące się wzajemnie i walczące o władzę ludy. Cyra i Akos mieszkają po dwóch stronach granicy. Ich losy splatają się brutalnie. Początkowa wrogość przeradza się we wzajemne ukojenie. Kiełkujące uczucie wymaga zaprzeczenia dawnym relacjom, obsesjom, wyobrażeniom. Bo dla każdego najtrudniejszym wyborem jest wybór samego siebie.

Książkę zakupiłam już  jakiś czas temu, lecz przez brak czasu nie przeczytałam jej do tej pory. Mam nadzieję, że spodoba mi się, gdyż jestem wielką fanką trylogii "Niezgodna" :)

2. Kirsty Moseley - "Chłopak, który o mnie walczył"

Czasem musisz odejść… Rozstanie z Jamiem było dla Ellie najtrudniejszą rzeczą, z jaką musiała się zmierzyć. Rozpoczęła nowe życie, w nowym miejscu, u boku nowego mężczyzny. Tragedia rodzinna zmusza ją jednak do powrotu do domu. Ellie jest przekonana, że wyleczyła się z Jamiego – zapomniała o namiętności i złamanym sercu. Jednak gdy tylko się spotykają, ich miłość odnawia się ze zdwojoną siłą.
Czasem zostajesz i walczysz… Jamie wie, co to ból. Doświadczył go, walcząc o życie w więzieniu. Ale nic nie może się równać z bólem, jaki czuł, gdy Ellie wyjechała. Gdy niespodziewanie wróciła, Jamie nie zamierza jej już nigdy stracić. Ellie nadal kocha Jamiego, ale nie może się pogodzić z jego przeszłością. A on ma groźnych wrogów, którzy wykorzystają każdą okazję, żeby go dopaść.

"Chłopak, który o mnie walczył" jest kontynuacją książki "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" (recenzja). Jeśli ktoś czytał moje posty to wie, że w moich oczach są one trochę przesłodzone... Jednak pomimo tego lubię je czytać. Są takim "odmóżdżaczem" po ciężkim dniu i pozwalają zapomnieć o tym, jakie życie jest na prawdę. Dlatego też ta książka znajduje się na tej liście ;)

3. W. Bruce Cameron - "Był sobie pies"

Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!

Po raz pierwszy książkę zobaczyłam na sklepowych półkach i zastanawiałam się, czy jest to książka dla mnie. Potem zobaczyłam, że wiele osób na Instagramie czyta tą książkę. Dlatego niedługo potem obejrzałam zwiastun, który bardzo mnie zaciekawił, jednak postanowiłam sobie, że nie będę oglądać filmu przed przeczytaniem książki. Także film również trafił na listę rzeczy, które chcę zrobić ;)


4. Paula Hawkins - "Zapisane w wodzie"

Kilka dni przed śmiercią Nel Abbott dzwoni do swojej siostry.Jules nie odbiera, ignorując jej prośbę o pomoc.Nel umiera. Mieszkańcy miasteczka mówią, że „skoczyła”. A Jules musi wrócić do miejsca, z którego kiedyś uciekła – miała nadzieję, że na dobre – aby zaopiekować się swoją piętnastoletnią siostrzenicą. Julia się boi. Tak bardzo się boi.  Dawno pogrzebanych wspomnień, starego młyna, świadomości, że Nel nigdy by tego nie zrobiła. A najbardziej boi się wody i zakola rzeki, które miejscowi nazywają Topieliskiem.

Pomimo, że "Dziewczyna z pociągu" (recenzja) nie miała takiego "Wow", jakiego się spodziewałam to chciałabym przeczytać drugą książkę tej autorki. Mam nadzieję, że zachwyci mnie bardziej niż jej poprzedniczka :)

5. Colleen Hoover - November 9

9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii – tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…

Ostatnio zauważyłam, że dużo osób czyta książki tej autorki, dlatego ja też chciałam czegoś spróbować. Koleżanka poleciła mi "November 9". Po przeczytaniu opisu książka rzeczywiście mnie zaciekawiła i trafiła na listę książek do przeczytania :)


6. Kasie West - "Chłopak z sąsiedztwa"

Od śmierci mamy Charlie Reynolds przebywa głównie w męskim towarzystwie - ma trzech starszych braci i sąsiada, honorowego członka rodziny. Jest zdeklarowaną chłopczycą i woli grać z kumplami w kosza, niż bawić się w jakieś gierki i flirty. Jednak gdy musi sama zarobić na kolejny ze swoich mandatów za przekroczenie prędkości, nagle ląduje w butiku z eleganckimi ubraniami. I tam nie pozostaje jej nic innego, jak zachowywać się o wiele bardziej kobieco niż do tej pory. Co sprawia, że zaczyna się nią interesować pewien przystojny chłopak… Wszystkie stresy Charlie odreagowuje wieczorami, gadając przez płot z Bradenem, sąsiadem i przyszywanym czwartym bratem, który zna ją lepiej niż ktokolwiek. Ale nawet się nie domyśla, że Charlie kryje pewną tajemnicę: jest w nim zakochana. I za żadne skarby mu tego nie zdradzi, bo nie chce go stracić. Wszystko to jest bardzo stresujące. Dodatkowo złe sny dręczące Charlie okazują się zwiastunem pewnej rodzinnej tajemnicy, której dotąd nie chciała przyjąć do wiadomości.

Tą książkę również poznałam dzięki Instagramowi i spotkałam się z pozytywnymi opiniami na jej temat. Na podstawie opisu mogę stwierdzić, że zapowiada się ona ciekawie, więc mam nadzieję, że taka będzie ;)

7. Pittacus Lore - "Jestem numerem cztery"

Troje zginęło, jestem Numerem Cztery.
Przybyło nas tu dziewięcioro. Wyglądamy tak jak wy. Mówimy jak wy. Żyjemy pośród was. Ale nie jesteśmy wami. Umiemy robić rzeczy, o jakich wy możecie tylko pomarzyć. Posiadamy moce, o jakich wy możecie tylko pomarzyć. Jesteśmy silniejsi i szybsi niż cokolwiek, co zdarzyło wam się widzieć. Jesteśmy superbohaterami, jakich wielbicie i oglądacie w filmach i komiksach – ale my jesteśmy prawdziwi. Naszym zadaniem było dorastać, szkolić się, zdobyć siłę i zjednoczyć się, by pokonać ich w walce. Ale oni wykryli nas pierwsi i zaczęli nas tropić. Teraz my wszyscy uciekamy. Spędzamy życie w ukryciu, w miejscach, do których nikt by nie zajrzał, wtapiając się w otoczenie. Żyjemy pośród was, o czym wy nie wiecie.


O tej książce również wiem z polecenia koleżanki. Książka z kategorii science - fiction to coś dla mnie dlatego czekam aż uda mi się do niej dostać ;)





A wy co myślicie? Jakie macie plany książkowe? A może czytaliście już którąś z tych książek i chcielibyście podzielić się Waszymi wrażeniami? Zapraszam do komentowania :)

Bookomaniaczka :*

PS: Wszystkie opisy w tym poście pochodzą ze strony Empik.com!

Kerstin Gier - "Silver. Druga księga snów" [11]


„Człowiek na próżno obawia się snów, najstraszliwszy sen niczym wobec życia.”
                                                                              ~ Stanisław Brzozowski

Hejka ;)!
                Jak wspominałam przy którymś poście dotyczącym twórczości Kerstin Gier, miałam przeczytać jej kolejną książkę. Dlatego więc dzisiaj chciałam Wam napisać o ostatniej części trylogii „Silver” autorstwa Kerstin Gier, czyli „Trzeciej księdze snów”.


Tytuł: „Silver. Trzecia księga snów"
Autor: Kerstin Gier
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 456
Moja ocena: 9/10 

 Jest to kontynuacja wydarzeń z pierwszego oraz drugiego tomu. Przeciwnicy Liv rosną w siłę, a ich czyny robią się co raz bardziej niebezpieczne. Dziewczyna wraz z Henrym i Graysonem musi chronić swoich najbliższych we śnie jak i na jawie oraz wymyślić, jak ich pokonać.
                Jak zawsze przy książkach Kerstin Gier (a najbardziej trylogii „Silver” :P) muszę poświęcić trochę miejsca na mój wywód odnośnie strony graficznej ;). Tak jak w przypadku poprzedniczek okładka jest bardzo ładna, uzupełniona w elementy, które nie zależnie od wielkości dotyczą fabuły książki. Również pod względem kolorystycznym jest ona ładnie dobrana, gdyż czerwone tło świetnie kontrastuje z czarnymi szczegółami. Zachęca to do zdjęcia książki z półki nawet najbardziej wybrednego czytelnika.
                Książkę czyta się bardzo lekko, ja ją wręcz połykałam :P. Bardzo podobała mi się fabuła oraz to, że autorka pomyślała o najdrobniejszych szczegółów. Jedyne, do czego mogę się przyczepić (wspominałam już o tym przy poście a propo drugiej części ;)), jest sposób w jaki Kerstin Gier ukazuje główną bohaterkę. Jak na szesnastoletnią, czy już pod koniec książki prawie siedemnastoletnią, jej zachowanie jest w moich oczach trochę dziecinne. W niektórych sytuacjach zachowuje się jakby miała niewielkie pojęcie o takich przyziemnych oraz życiowych sprawach, co trochę kuło mnie w oczy. Jednak pomimo tego książki z trylogii „Silver” są jednymi z moich ulubionych :).
                Podsumowując całą trylogię:
Całe napięcie głównie kumuluje się w ostatniej części, co sprawia, że pomimo widocznej różnicy w grubości pomiędzy wcześniejszymi tomami, przeczytałam ją jeszcze szybciej ;).  Pierwsza część jest bardziej zapowiedzią do zdarzeń z następnych części, a druga rozwinięciem. Jednak dzięki temu cała trylogia tworzy jedną spójną całość. Jak już wspominałam wcześniej wiele razy, bardzo polubiłam tę historię (a najbardziej jednego z bohaterów :P Szkoda, że on nie istnieje w prawdziwym świecie…), a książki zajmują honorowe miejsce na mojej półce.
                Niedawno postanowiłam sobie, że każdy mój ‘’wywód” będę zakończać jakąś mądrą sentencją. Także dzisiaj również żegnam się cytatami ;).
„To, co w snach jest najpiękniejsze, to niewiarygodne spotkanie ludzi i rzeczy, które w normalnym życiu nigdy by się nie spotkały.”
                                                                              ~ Milan Kundera

Więc polecam bardzo gorąco,
Bookomaniaczka :*

PS: Zapraszam na insta bloga :) https://www.instagram.com/mojaczytelnia11/?hl=pl

Link do części pierwszej:

Link do części drugiej:

Kerstin Gier i "Druga księga snów" ;) [9]

„-Nie obiecuj mi niczego, czego nie będziesz mógł dotrzymać."
 ~Kerstin Gier; "Silver. Druga księga snów"


Hejka!
      Jak wspominałam w ostatnim poście dotyczącym twórczości Kerstin Gier, zamierzałam przeczytać kolejne części trylogii „Silver”. Dzisiaj chciałabym napisać Wam o jej drugiej części, czyli „Drugiej księdze snów” ;).


Tytuł: „Silver. Druga księga snów"
Autor: Kerstin Gier
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 407
Moja ocena 8,5/10

          To, o czym jest ta trylogia, pisałam w poprzednim poście, więc aby nie zdradzać zbytnio fabuły tym, którzy nie czytało, nie mogę dokładnie napisać, czego ona dotyczy :). Jedno na pewno mogę powiedzieć – jest to kontynuacja losów Liv oraz jej rodziny i znajomych.
         Wiem, że dla niektórych osób czytanie o tym jaka to piękna i cudowna jest okładka może być przynudzające (:P) to jednak muszę dodać od siebie parę groszy na ten temat. Jest ona równie ładna, jak poprzednia. Niebieskie tło może sprawiać wrażenie uspokajające, jednak jak zaznaczyłam już wcześniej, wydarzenia tej książki bardzo trzymają w napięciu. Tym razem osoba projektująca okładkę także nie szczędziła sobie małych elementów nawiązujących do fabuły. Z mojej strony wielki pokłon dla tejże osoby :D.
       Ta część zachwyciła mnie jeszcze bardziej niż pierwsza, co na początku uważałam za nie możliwe ;). Akcja co raz bardziej trzyma w napięciu, pojawia się więcej problemów w życiu bohaterów, zarówno ze strony prywatnej, jak i snów, przez co również dowiadujemy się o nich dużo. Książka wciągnęła mnie tak bardzo, że nie mogłam się od niej oderwać. Czasem nawet traciłam poczucie czasu oraz rzeczywistości :P. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to sposób w jaki autorka przedstawia główną bohaterkę, której zachowanie jej trochę zbyt dziecinne jak na swój wiek (16 lat ;)). Jednak ludzie są różni :).
        Jak zwykłam pisać o przekazach w książkach w ostatnim akapicie, tak i dzisiaj coś dodam. Oczywiście oprócz tego, co pisałam pod pierwszą częścią, uważam, że każdy jest człowiekiem i każdy może popełniać błędy oraz ich żałować.

"Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go"
                                                                              ~ Konfucjusz
Takim akcentem się żegnam ;).
Bookomaniaczka :*
PS: W najbliższym czasie pojawi się post o trzeciej części trylogii „Silver” ;)

Polub mnie na Facebook'u