Victoria Aveyard - "Czerwona królowa"

 Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie.

Dlaczego wypożyczyłam tę książkę z biblioteki? Z dwóch powodów. Po pierwsze: bardzo, ale to bardzo spodobała mi się jej okładka. Jeszcze zanim przeczytałam samą książkę, znalazła się ona w rankingu kilku najlepszych okładek, który stworzyłam jakiś czas temu. Po drugie: zaciekawił mnie jej opis. Wizja nowo stworzonego świata, fantasy i te sprawy są zdecydowani dla mnie. Dlatego też siadając do tej książki, miałam duże wymagania. Czy sprostała nim?




Tytuł: "Czerwona królowa"
Autor: Victoria Aveyard
Seria: Czerwona królowa - Tom 1
Ilość stron: 488
Tłumacz: Adrianna Sokołowska - Ostapko
Wydawnictwo: Otwarte


Mieszkańcy Norty dzielą się, ze względu na kolor krwi, na Srebrnych - arystokratów o nadprzyrodzonych umiejętnościach, i Czerwonych - zwykłych ludzi wykorzystywanych jako tania siła robocza i przymusowo wysyłanych na wojnę, która toczy się od prawie stu lat. Właśnie taki los czeka wkrótce siedemnastoletnią Mare Barrow. Wydaje się, że dziewczyna ma wyłącznie złodziejski talent, ale gdy trafia na królewski dwór jako służąca, odkrywa w sobie moc, która dla Srebrnych stanowi ogromne niebezpieczeństwo. Tymczasem w wyniszczonych kraju robi się coraz bardziej niespokojnie. Na sile przybierają ataki tajemniczej Szkarłatnej Gwardii walczącej o wyzwolenie Czerwonych.

Jak dla mnie ta książka to jedno wielkie "Wow"! U góry zadałam pytanie, czy spełniła moje oczekiwanie. Tak. Zdecydowanie tak! Nie spodziewałam się, że ta książka wciągnie mnie do swojego świata od pierwszych stron. Praktycznie od samego początku dzieje się coś, co nie pozwala odłożyć Ci książki. Właśnie to jest powodem tego, że "wciągnęłam" książkę w niespełna trzy dni. 


Na samym początku muszę wspomnieć o jednej rzeczy, która wywołała u mnie małe zmieszanie. Opis, który zamieściłam powyżej, znajduje się na skrzydełku książki, a jak wiadomo, każda osoba, która chce dowiedzieć się, o czym jest książka, automatycznie patrzy na jej tył. U "Czerwonej królowy" na tylnej okładce znajduje się fragment książki. Nie wydaje mi się istotne to, aby przywoływać go całego, dlatego zacytuję tylko fragment:

"– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów [...]"

 Powiedzcie mi proszę, jaka pierwsza myśl przychodzi Wam do głowy po przeczytaniu tego fragmentu. Rzecz się dzieje w starożytności, prawda? I właśnie ja też tak pomyślałam i bardzo się zdziwiłam, gdy na samym początku pojawiły się latające statki, czy chociażby rowery ;). W tej książce punkt wyznaczający Nową Erę znajduje się hen w dalekiej przyszłości w stosunku do naszych czasów. Taka anegdotka, może mało ważna, jednak ten fakt długo zaprzątał mi głowę.

Może jednak postaram się uniknąć chaosu w recenzji i zacznę mówić o wszystkim po kolei. Bo znając moje zdolności, to ten tekst zaraz może nie mieć ani ładu, ani składu.

Ten świat jest równie piękny, co niebezpieczny. Ludzi, którzy popełniają błędy, po prostu się eliminuje. 

Zamysł fabuły. Zadecydowanie na tak. Czytając recenzje tej książki u innych bloggerów, zauważyłam, że u niektórych jest ona porównywana na przykład do Igrzysk Śmierci. Przepraszam, jeśli nie zrozumiałam intencji autora wyżej wymienionej książki, jednak na prawdę nie rozumiem, co ta książka ma wspólnego z tą serią... Oprócz oczywiście tego, że autorka "tworzy świat od nowa". Ale nie o tym miałam mówić. Uważam, że Victoria Aveyard naprawdę zasługuje na brawo za fabułę.

-Marzenia nie przynoszą nic dobrego.

Oczywiście, jak w prawie każdej książce, musi pojawić się wątek romantyczny. Jak na osobę, która z
reguły lubi romantyczne historie, stosunek głównego wątku do romansu był odpowiednio wyważony. Nie "panował" on nad całą książką, jednak w pewien sposób miał duży wpływ na sekwencję wydarzeń. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie jest chyba najlepsze.

          Tylko o to cały czas chodziło. O zazdrość. Rywalizację. O to, żeby cień pokonał płomień.

Co do bohaterów... Główna bohaterka, Mare, w pewnych momentach naprawdę mnie irytowała swoim zachowaniem i swoją nadmierną naiwnością, jednak pomimo tego zdobyła moją sympatię. Może to dlatego, że w jakiś sposób jest podobna do mnie?
Oprócz Mary, dwoma kluczowymi postaciami dla historii jest dwoje książąt: Cal i Maven. Co do zachowania oby dwóch trochę się zawiodłam, gdyż w większym lub mniejszym stopniu na początku zapowiadali się być zupełnie innymi osobami. 

Podsumowując, książka naprawdę mi się podobała i już nie mogę się doczekać, kiedy będę miała okazję przeczytać kolejne tomy tejże historii. Zdecydowanie polecam ją każdemu fanowi fantasy i nie tylko ;).

Bookomaniaczka ;*
 

Paweł Fleszar - "Wyśniona jedenastka"

Jak dawno nie czytałam kryminału? Jeżeliby zaliczyć do tego gatunku książkę Marty Obuch, to jakieś pół roku, jeśli nie... Za daleka przeszłość. Gdy dostałam propozycję przeczytania tej pozycji od autora, bardzo się ucieszyłam. Brakowało mi książek "z dreszczykiem". A czy spełniła ona moje oczekiwania?



Tytuł: "Wyśniona jedenastka"
Autor: Paweł Fleszar
Ilość stron: 404


Książka opowiada dwie historie, z dwóch perspektyw, w dwóch różnych przedziałach czasowych - 2004 i 2016 roku. Pierwsza pokazuje nam życie z perspektywy Macieja Porzyńskiego, którego życie wywraca się do góry nogami, gdy pewnego dnia, spacerując z dziewczyną, znajduje zamordowanego człowieka. W drugiej historii natomiast poznajemy Agnieszkę - siatkarkę, która spotyka... Maćka! 

Zacznijmy może, że jest to kryminał o tematyce sportowej. Ale tak bardzo sportowej. W 90 % dotyczącej piłki nożnej.  Główny bohater pracuje w redakcji gazety jako dziennikarz sportowy. Często jeździ na różnego rodzaju mecze, zdarza się, że nawet za granicę. Przeprowadza też wiele wywiadów z piłkarzami. Ponad to cała sprawa kryminalna kręci się wokół sportu, a dokładniej - pewnej nagrody. I wszystko byłoby fajnie, jednak moim zdaniem piłki nożnej było czasem ciut za dużo, przez co czasem można było zgubić wątek.

Drugą sprawą, która delikatnie mnie gryzie, jest duża ilość bohaterów. Zdarzało się, że jedna osoba pojawiała się na początku książki, po czym wracała pod koniec, kiedy przez środek zdążyło przewinąć się kilkanaście innych osób. Niby mało ważny szczegół, a jednak wprowadzał trochę mętliku w mojej głowie.

Co do pozytywów, to na pewno wśród nich znajdzie się zakończenie, którego zdradzić nie mogę, lecz bardzo, bardzo mnie zaskoczyło. A według mnie zaskakujące zakończenie jest ogromnym plusem, bo to znaczy, że książka wychodzi poza schemat. Taką książką jest właśnie "Wyśniona jedenastka". Na początku zapowiada się jak typowa książka, w której ktoś kogoś zabił, ktoś coś kradnie. Jest to jednak złudne. Z każdą stroną sytuacja co raz bardziej się komplikuje.  I tu kolejny plus dla autora. Intryga jest zaplanowana bardzo inteligenty i sprytny sposób, dzięki czemu czytelnik niewyspecjalizowany w kryminałach (czyli taki, jak ja) nie domyśli się co się stanie dalej.

Kolejnym pozytywem jest na pewno pisanie opowieści w dwóch perspektywach, w dwóch różnych przedziałach czasowych. Bardzo lubię takie książki, ponieważ zmuszają czytelnika do myślenia, powiązywania wątków z przeszłości do tych z teraźniejszości. W trakcie czytania takich opowieści moja wyobraźnia wymyśla sobie, co mogło się zdarzyć w tej przeszłości, że teraz to wygląda tak, a nie inaczej. Dzięki temu również nie mogłam doczekać się jeszcze bardziej zakończenia.

Należałoby również wspomnieć o bohaterach. Agnieszka - główna bohaterka "teraźniejszości" denerwowała mnie swoim sposobem "bycia". Często użalająca się nad sobą, łatwowierna, trochę nieodpowiedzialna 25 - latka. Co do Maćka, bohatera "przeszłości", bardzo, ale to bardzo się zaskoczyłam. Okazał się całkiem inną osobą, za którą go uważałam przez całą książkę. Jednak żeby wyjaśnić, dlaczego tak uważam, musiałabym zdradzić część zakończenia.

Podsumowując, książka ma kilka "minusów", które jednak w większej części są przykrywane przez dużo większą ilość "plusów". Książkę tę polecam zdecydowanie osobom, które lubią kryminały, a przede wszystkim są fanami piłki nożnej ;).

Książkę możecie znaleźć pod tym linkiem: http://sportkrakowski.pl/wysniona-jedenastka-e-book/

Bookomaniaczka ;*

Sobiesław Kolanowski - "Szkice dla większych całości"

"Zarówno chwila, jak i niebyt stanowią ucieczkę przed myślą, której z jakichś powodów nie chcemy do siebie dopuścić"


Przeraża mnie fakt, że tak długo nie było mnie tu z żadną recenzją. Jednak teraz nadszedł ten czas i po długotrwałej nieobecności oraz nieregularnym wstawianiem postów, będę starać się nadrobić braki.
Jak pewnie większość z Was zauważyła dzisiaj chciałabym podzielić się wrażeniami po książce Sobiesława Kolanowskiego pt. "Szkice dla większych całości". Zapraszam!


Autor: Sobiesław Kolanowski
Tytuł: "Szkice dla większych całości"
Ilość stron: 218
Wydawnictwo: Poligraf

A może rodząc się, czujemy fantomowy ból po amputacji drugiego człowieka? Tytułowe "Szkice" to bohaterowie jedenastu opowiadań. Podobni do nas ludzie, którzy, poszukując szeroko rozumianego dopełnienia, balansują na zacierającej się granicy między rzeczywistością a nieograniczonymi przestrzeniami naszych umysłów. Przy ledwie zarysowanym kontekście codzienności zagłębiamy się w ich zmagania z osobliwą nieprzewidywalnością świata.

"Opowiem wszystko muzyką, która popłynie z dachu, wyłącznie dla ciebie"

"Szkice.." to książka trochę obyczajowa, jednak zawierająca w sobie nutkę psychologii i filozofii, a także szczyptę absurdu, abstrakcji. Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się z takim typem literatury i nie miałam pojęcia, czego mogę się spodziewać. Gdy przeczytałam pierwsze zdania dobrze się zdziwiłam, gdyż okazała się ona być zupełnie "inna" niż pozostałe książki, które przydarzało mi się czytać ostatnimi czasy.

Książka ta na pewno wymaga od czytelnika dużej wyobraźni oraz szerokiego myślenia. Te 218 stron, w których mieszczą się "Szkice...", są bardzo złudne dla czytelnika, gdyż aby zrozumieć, co autor chce nam przekazać trzeba się wgłębić się w tę książkę. Zdecydowanie nie jest to typ literatury, który wystarczy przeczytać "po łebkach".  W nim trzeba szukać drugiego sensu, bo ten dosłowny może wydać się bardzo... dziwny? Czasem może nam się wydawać, że bohaterowie postępują zdecydowanie irracjonalnie i wbrew wszelkim zasadom logiki, bo na przykład: Co dosłownie może oznaczać przyklejenie krzesła do sufitu?

"Kończy się coś i coś zaczyna. Jeden świat umiera, by mógł narodzić się drugi"

Co do bohaterów... Jak zostało wspomniane wyżej -  w opisie - "Szkice..."  to zbiór opowiadań, w których bohaterowie są jedynie lekko zarysowani, wiemy o nich tylko tyle, ile chce nam przekazać autor. Co do reszty możemy tylko snuć domysły czy wprawić w ruch naszą wyobraźnię. Zabieg ten nie jest jednak przypadkowy. Ma on na celu nam pokazać, że są to zwykli ludzie - tacy jak my. Że to, co przytrafiło się im, może zdarzyć się także nam. Na pewno każdemu z Was przynajmniej raz zdarzyło się zastanawiać: Dlaczego coś jest tak, a nie inaczej? Tak samo postępują bohaterowie szkiców. Szukają odpowiedzi na pytania, które czasem jej nie mają lub posiadają ich wiele

Książka ta porusza wiele tematów: od najprostszej przyjaźni i miłości aż do definicji nicości czy niebytu. Autor w swoim zbiorze opowiadań porusza różne tematy, czasem kontrowersyjne. Jednak nie owija w bawełnę i mówi o różnych rzeczach bez ogródek.

Nie sądziłam, że książka tak mi się spodoba. Wbrew swojej "inności" dobrze mi się ją czytało, pomimo że często musiałam wysilić umysł, gdyż po całym dniu niektóre rzeczy wydawały mi się zagmatwane i czasem nie wszystko rozumiałam. Wydaje mi się jednak, że gdybyśmy wszystko rozumieli to na świecie byłoby nudno ;).  Myślę także, że czynnikiem, który spowodował, że książka mi się spodobała, było to, że w prawdziwym życiu także jestem jakiegoś rodzaju filozofem. Częściej niż ludzie w moim otoczeniu zastanawiam się: Czemu akurat stało się tak, a nie inaczej? Dlaczego to jest takie, a nie siakie? A co by było gdyby...?

"Milczeć , wypluwając z siebie setki zdań. Mówić bez ustanku, nic nie powiedziawszy. Nadawać beztroskim słowom rangę fałszu. Nadawać rangę fałszu ciszy, którą zamiata się pod dywan."

Książkę zdecydowanie polecam tym osobom, które oczekują od niej czegoś więcej niż samej historii i bohaterów oraz tym, które lubią psychologiczno - filozoficzne podejście do życia.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi książki - Panu Sobiesławowi Kolanowskiemu. 

 Bookomaniaczka :*

Majowa Biblioteczka




Jak co miesiąc przychodzę do Was z zapowiedziami książek na maj, które najbardziej przykuły moje oko. Więc nie przedłużając, zapraszam! ;)


1. "Zabójczy pocisk" -Rafał Bielski, Łukasz Orbitowski, Remigiusz Mróz, Jakub Małecki, Joanna Opiat-Bojarska, Wojciech Chmielarz, Olga Rudnicka, Katarzyna Puzyńska, Marta Guzowska, Magdalena Knedler, Bartosz Szczygielski, Ryszard Ćwirlej, Robert Małecki, Małgorzata Rogala, Marta Matyszczak, Tomasz Siekielski; - Premiera: 09.05.2018r

Zbiór opowieści kryminalnych o różnych rodzajach zbrodni. I choć każda z nich mówi o konkretnym czasie i miejscu, dopowiada też kilka zdań prawdy o nas jako grzesznym i upadłym gatunku.  


 Jestem bardzo ciekawa tej książki, tym bardziej że wypisanie autorów zajęło mi trochę czasu ;). 

2. "I że cię nie opuszczę" - Michelle Richmond - Premiera: 09.05.2018r.

Alice i Jake to młode kochające się małżeństwo. Alice odnosi sukcesy jako prawniczka, Jake jest terapeutą i współwłaścicielem poradni psychologicznej. Przed nimi wspólne życie pełne planów. W prezencie ślubnym od prominentnego klienta Alice nowożeńcy otrzymują zaproszenie do elitarnego klubu dla małżeństw, który działa pod nazwą Pakt. Jego celem jest wspieranie par w staraniach o szczęśliwy i trwały związek. Nierozerwalny. Za wszelką cenę… Jak daleko się posuną, aby ochronić swoje małżeństwo?

Nie wiem, jak Wy, ale ja o tej książce ostatnio słyszała zewsząd. Mam nadzieję, że na przereklamowaniu się nie skończy... ;).

3. "Zanim pozwolę Ci wejść" - Jenny Blackhurst - Premiera: 09.05.2018r.

Każda przyjaźń ma swoje tajemnice. Nawet ta, która od lat łączy Karen, Beę i Eleanor. Chociaż zawsze mogły na siebie liczyć, każda z nich ma niezamknięte sprawy z przeszłości. I pozornie idealne życie, które mimo to udało im się zbudować. Wszystko jednak zaczyna się sypać, kiedy do drzwi doktor Karen Browning puka nowa pacjentka, Jessica Hamilton. I kiedy z jej ust padają słowa: "Nie naprawi mnie pani". Skoro Jessica nie chce się wyleczyć, po co tak naprawdę przyszła? I skąd wie o Karen i jej najbliższych to, co wydaje się wiedzieć?
Wkrótce życie Karen, Bei i Eleanor zamienia się w koszmar. Nagle trzy silne kobiety stają się osaczone i bezbronne. A demony, o których przez lata starały się nie pamiętać, atakują z najbardziej nieoczekiwanej strony. Dokąd doprowadzi gra, w którą zostały zmuszone zagrać? I kto rozdaje karty?

Wiem, że to źle, ale zwróciłam uwagę na tę książkę, dzięki okładce, która tak bardzo przypomina mi "Za zamkniętymi drzwiami"... 

4. "Naznaczeni Śmiercią. Tom 2. Spętani przeznaczeniem" - Veronica Roth - Premiera: 23.05.2018r.

Akos – syn narodu miłującego pokój i Cyra – zabijająca dotykiem, siostra bezwzględnego tyrana, który zmusza ją do zadawania bólu a nawet śmierci swoim politycznym przeciwnikom.  Życiem tych dwojga od narodzin rządzi przeznaczenie, a raz wypowiedziane przez wyrocznie losy stają się nieodwracalne. Ludy, do których należą, rywalizują i walczą o władzę na planecie Thuhve, w odległej galaktyce. Pewnego dnia  Akos zostaje brutalnie porwany. Od tej pory ma służyć Cyrze. Między dwojgiem, których więcej zdaje się dzielić niż łączyć, rodzi się uczucie, wymagające przebaczenia. W odzyskujący spokój świat wkraczają jednak demony przeszłości. Tyran – ojciec dziewczyny uważany za martwego – powraca z kosmicznej wędrówki, by zniszczyć życie mieszkańców planety.


Czytałam Tom 1 tej serii i szczerze mówiąc nie zachwycił mnie bardzo. Jestem jednak ciekawym człowiekiem i chyba jednak skuszę się na drugi tom ze zwykłej ciekawości.

5. "Singielka" - Marta Matulewicz - Premiera: 09.05.2018r.

Ewa decyduje się na wyjazd do Londynu, w którym czeka na nią przyjaciółka, aby podjąć pracę i nawiązać nowe znajomości. Rezolutna i śmiała Polka w nowym, nieznanym środowisku traci pewność siebie, czuje się zagubiona i z zadziwiającą łatwością – ale i wdziękiem – wpada w kolejne tarapaty. Za każdym razem udaje jej się jednak wyjść z nich obronną ręką. Ewa musi na nowo zdefiniować samą siebie i swoje oczekiwania, znaleźć własne miejsce w obcym mieście. Bohaterka poznaje mieszkańców Londynu, szuka pracy, miłości, odkrywa też nieznane dotąd fascynujące smaki życia – a wszystko to z uśmiechem, entuzjazmem, wiarą w siebie i otwartością na to, co przyniesie przyszłość. „Singielka w Londynie” to ciepła i zabawna opowieść o tym, że wszelkie przeciwności losu warto pokonywać z uśmiechem.

Książka zdecydowanie w moim stylu. Mam nadzieję, że za niedługo trafi w moje ręce ;).

To na tyle z majowych zapowiedzi :). A na co Wy zwróciliście uwagę? Koniecznie napiszcie w komentarzach :D.

Bookomaniaczka :* 

Zdjęcia okładek i opisy pochodzą ze strony Empik.com!

Co jest nie tak z książką "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"?



Od razu na wstępie zaznaczam, że mój post nie ma na celu urazić nikogo. Sama jestem Potterhead, więc dlatego też postanowiłam wypowiedzieć się na ten temat. To nie przedłużając, zapraszam!
A! Chciałabym jeszcze podkreślić, że post może zawierać spojlery dotyczące fabuły, dlatego też ostrzegam osoby, które jeszcze tejże książki nie czytały a mają ją w planach i nie chcą psuć sobie zabawy ;).

A tak to się zaczęło...

Gdy 2 lata temu dowiedziałam się, że wychodzi kolejna część przygód Harry'ego Pottera, prawie

przebiłam się z tej radości przez sufit do sąsiadów. Wiele czasu spędziłam na wyobrażaniu sobie, jak będzie wyglądać dalsze życie mojego ulubieńca. Nic więc dziwnego, że książkę zamówiłam z duuużym wyprzedzeniem. Jednak muszę stwierdzić, że spodziewałam się czegoś lepszego. 

 Kontynuowanie kontynuacji kontynuacji... i tak dalej

Myślę, że w tym punkcie zgodzi się ze mną wiele osób. 

W 95 % książek, filmów, seriali i tym podobnych pierwsze część jest najlepsza, a z każdą kolejną częścią odbiorca ma co raz większe wrażenie, że fabuła jest naciągana. 
Uwielbiam pierwsze części Harry'ego Pottera, te w których uczy się  w Hogwarcie, i które mają swoje zwieńczenie w 7 części przygód. Jednak przy ósmej części przygód (czytaj: 20 lat później...), miałam nieodparte wrażenie, że fabuła jest naciągane. Te wieczne podróże w czasie (do nich jeszcze wrócę w następnym punkcie), odrodzenie Voldemorta, znowu boląca blizna... Przecież to wszystko skończyło się w siódmej części! 
Sama wyznaję zasadę, że lepiej z godnością zejść ze sceny niż ciągnąć coś w nieskończoność. 
Kilka lat temu, gdy zakończono emisję mojego ulubionego serialu, sama byłam taką osobą, która działała w grupach "Walczymy o kolejny sezon XYZ!", ale teraz kurczę tak sobie myślę... Gdy główny bohater walczy z problemami przez X części to po co przysparzać mu kolejnych, tym bardziej, że może wyjść z tego przysłowiowe "klops!".

Także uważam, że książka mogłaby być pod tym względem lepsza, gdyby autorzy nie wałkowali od nowa tematów z poprzednich części, tylko wymyślili coś innego.

 Co za dużo, to niezdrowo

Jak obiecałam wyżej, w tym punkcie nawiążę do "wiecznych podróży w czasie". Dla osób, które nie wiedzą, o co chodzi. Głównym bohaterem książki jest nie sam Harry Potter tylko jego młodszy syn Severus. Poznaje on wraz ze swoim przyjacielem Scorupiusem - Delphini - domniemaną krewną Amosa Diggory'ego, która później okazuje się być samą córką Voldemorta i Bellatrix Lestrange! W wyniku wszystkich zdarzeń bohaterowie przenoszą się w przeszłość cztery razy (jeżeli się nie mylę!). Każde przeniesienie się w czasie niesie za sobą duże zmiany w teraźniejszym czasie, a w wyniku tego książka staje się co raz bardziej zagmatwana... Myślę, że nie jestem jedyną osobą, która mogłaby się w tym pogubić.

 Scenariusz.


Tak bardzo nie lubię książek pisanych jako scenariusz. Już pomińmy wygodę czytania ( do czytania wypowiedzi pisanych jedna pod drugą można się jeszcze przyzwyczaić), ale jest jedna rzecz, której tak bardzo mi brakuje w takich książkach.
Przeżycia bohaterów. 
Poza zwykłymi dopiskami dotyczącymi ich zachowania, wyglądu, czy scenografii, nie ma nic innego niż dialogi. A mnie tak bardzo ciekawi, tak bardzo zachodzę w głowę, co bohater przeżywa w środku...
Drugą kwestią jest szybkość czytania. Przez ubogość opisów książkę czyta się bardzo szybko, co w tym wypadku jest dla mnie małym minusikiem, jednak to już jest kwestia preferencji ;).


Zaznaczę jeszcze raz, że jest to tylko moja opinia! Zachęcam Was do dzielenia się Waszymi przemyśleniami na ten temat w komentarzach ;).

Bookomaniaczka :*

Moje TOP 5 książkowych okładek



Ostatnio bardzo mało mnie tutaj, wiem, wiem... Obiecuję jednak, że za niedługo się to zmieni ;). Aby jednak chwilowo zapełnić tę pustkę panującą na blogu, przybywam do Was z małym zestawieniem. A mianowicie - oto 5 książek, które według mnie mają najładniejsze okładki. Zapraszam!





 Miejsce 5: Victoria Aveyard - "Czerwona Królowa"


Wydaje mi się, że ładny wygląd tej okładki jest spowodowany tym minimalizmem, który widać gołym okiem. No bo co możemy na niej dostrzec? Srebrną koronę ociekającą prawdopodobnie krwią, z tytułem książki równie komponującym się kolorystycznie. A to wszystko na błękitnym tle. Niby nie dużo, ale właśnie TO zwróciło moją uwagę przy wyborze książki w bibliotece. Ja wiem, że książki nie powinno wybierać się po okładce, ale cóż poradzę? ;)




Miejsce 4: J.K.Rowling, John Tiffany & Jack Thorne - "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"


Ósma część Harry'ego Pottera zdecydowanie wyróżnia się spośród reszty mojej kolekcji. Kilka świecących elementów oraz gniazdo ze skrzydłami, w którym siedzi dziecko idealnie oddaje klimat książki. Do tego pomarańczowo - ogniste tło. Czyli kolejna książka, której małą ilość ozdób wyszła na dobre ;).




                
                    Miejsce 3: Gayle Forman - "Byłam tu"

Na początku może dodam, że baardzo podobają mi się okładki wszystkich książek Gayle Forman. Główne zdjęcie na kremowym tle podzielone na mniejsze kwadraciki, w których niekiedy widnieją kolejne zdjęcia. Cud! Jednak zdecydowałam, że w moim zestawieniu uwzględnię "Byłam tu". Dlaczego? Gdyż z takiego w takim małym montażu zawarte zostały sceny książkowe, co bardzo mi się podoba. No i może też dlatego, że "Byłam tu" jest moją ulubioną książką Gayle Forman.




                             Miejsce 2: Veronica Roth - "Naznaczeni Śmiercią"



Pomimo że treść książki jakoś nie zachwyciła mnie (ale też nie była zła), to okładka skradła moje serce. I tu po raz kolejny nie kłania nam się jakieś przesadzone ozdobnictwo. Świecące szpary w ścianie (?)  razem z tytułem podzielonym na kilka części nadają okładce tajemniczego wyglądu. Mam nadzieję, że okładka następnej części spodoba mi się równie bardzo.




Miejsce 1 Kerstin Gier - "Silver"



I tutaj powinny się odezwać głosy, że jak to - tyle gadała o "skromności" w okładkach, a na pierwszym miejscu ma książkę, która mogłaby być projektowana przez barokowego artystę. Tyle na niej pierdółek, ozdóbek, że aż głowa boli. Nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego tak bardzo podobają mi się okładki tej trylogii. Ale jak widać zawsze są wyjątki, które potwierdzają regułę ;).




A jak wygląda wygląda Wasz ranking okładek? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach! :D

Bookomaniaczka :*

PS: Jak oceniacie mój baner? :P Jestem początkująca w fachu grafika, dlatego liczę na konstruktywną krytykę ;).
PPS: Sam obrazek książki pochodzi z Google ;).

Kwietniowa Biblioteczka

Hej, hej!

Jak zwykle co miesiąc, z książkowymi zapowiedziami. Wiem, że ciutkę późno, jednak mam nadzieję, że nie ZA późno ;).  Także zapraszam :D.

1. "Kiedy zniknę" - Agnieszka Lingas - Łoniewska - Premiera: 18.04.2018 r.

Co zrobiliście tamtego lata?
Mateusz to utalentowany gitarzysta i autor pięknych piosenek. Razem z matką i siostrą mieszka w niewielkiej Rokietnicy. Kiedy otrzymuje szansę na zrobienie kariery rockowej, nie waha się ani chwili, aby wyrwać się z dusznego, przeoranego podziałami miasteczka i zapewnić sobie lepszą przyszłość.

Jednak gdy wszystko wydaje się wreszcie układać, na jaw wychodzi tajemnica z przeszłości. Mateusz, chcąc nie chcąc, będzie musiał się z nią zmierzyć i ponieść konsekwencje wydarzeń, które miały miejsce jeszcze przed jego narodzinami.




2. "Jesteś moim światłem" - Abbi Glines - Premiera: 18.04.2018 r.

Małe amerykańskie miasteczko, troje przyjaciół z dzieciństwa i miłosne rozterki.
Willę, Brady’ego i Gunnera łączy coś więcej niż tylko przyjaźń…
Willa nie pozwala nikomu zbliżyć się do siebie. Nie potrafi wymazać z pamięci złych decyzji, które podjęła w przeszłości. Dziewczyna nieustannie walczy o wybaczenie rodziny. Brady był kiedyś najlepszym przyjacielem i miłością z dzieciństwa Willi. Teraz wszystko się zmieniło. Gunner, szkolna gwiazda futbolu o narcystycznym charakterze, nie dba o nikogo oprócz siebie… z wyjątkiem Willi, którą rozumie jak nikt inny.
Gdy tajemnice wychodzą na jaw, dawni przyjaciele z dzieciństwa muszą stawić czoła prawdzie…


3. "W towarzystwie zabójców. Tom 1. Zabić Sarai" - J. A. Redmerski - Premiera: 11.04.2018 r.


Sarai miała zaledwie czternaście lat, kiedy matka uciekła z nią do Meksyku, gdzie zamieszkały ze znanym baronem narkotykowym. Z biegiem lat dziewczyna zapomniała, co to znaczy wieść normalne życie, ale nigdy nie porzuciła nadziei, że pewnego dnia ucieknie z miejsca, w którym była przetrzymywana przez ostatnie dziewięć lat.
Victor jest bezlitosnym płatnym mordercą, który – podobnie jak Sarai – znał tylko życie przepełnione śmiercią i przemocą. Kiedy zjawia się w domu brutalnego Javiera, żeby poznać szczegóły zlecenia i odebrać zapłatę, Sarai dostrzega w nim jedyną szansę na odzyskanie wolności. Jednak sprawy przybierają niespodziewany obrót i zamiast dotrzeć bezpieczne do Tucson, Sarai trafia w ręce kolejnego niebezpiecznego mężczyzny.
Mimowolnie zaplątany w ucieczkę, Victor opiera się swojej prymitywnej naturze i postanawia pomóc Sarai. Z czasem rodzi się między nimi wyjątkowa więź, która sprawia, że Victor jest w stanie zrobić wszystko, żeby utrzymać Sarai przy życiu. Jest gotowy postawić na szali nawet relacje z własnym bratem i współpracownikiem, Niklasem, który podobnie jak wszyscy inni pragnie jej śmierci.

Zaufanie, jakie rodzi się pomiędzy nietypową dwójką, coraz bardziej zbliża ich do siebie i tylko podsyca żarzące się uczucie. Jednak bezwzględna natura Victora i jego profesja mogą się okazać niewystarczające, by uratować Sarai. Ostatecznie władza, jaką dziewczyna posiadła nad Victorem, może być tym, co ją zabije.

4. "Twoje zdjęcie" - Melanie Moreland - Premiera: 11.04.2018 r.

Nazywam się Adam Kincaid i jestem najlepszy w swoim fachu. Po śmierci rodziców postanowiłem doskonalić się w ich fachu, dlatego w tej chwili jestem najbardziej śmiałym niezależnym fotografem na świecie. Być może niektórzy mają mnie za samotnika, ale nie dbam o to. Liczy się tylko dobre zdjęcie. Ale mimo że jestem dobry, wypadki chodzą po ludziach – i dzięki za to Bogu, bo dzięki jednemu z nich spotkałem właśnie ją. Alexandra Robbins. Moja opiekunka. Mój anioł.
Obiektyw mojego aparatu pokochał jej rude włosy i jasne, niebieskie oczy, dlatego też musiałem ją zdobyć. Szybko się okazało, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Pasowaliśmy do siebie zarówno pod względem fizycznym, jak i emocjonalnym. Coś jednak było nie tak. Dziewczynę prześladowała jej przeszłość i choć starałem się ją uwolnić, to niezależnie od tego, jak bardzo się staram, za każdym razem ją tracę. Teraz zamierzam ją odzyskać. I tym razem nie wystarczy mi jej zdjęcie – pragnę jej całej, ponieważ wiem, że łączy nas coś wyjątkowego…

5. "Uśmiech losu. Tom 1. Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą"  - Agnieszka Krawczyk - Premiera: 04.04. 2018 r.

W kamieniczce na krakowskich Dębnikach mieszkają różni lokatorzy: zadzierający nosa posiadacz sieci restauracji, emerytowana artystka, młoda matka z dwójką uroczych dzieci, para nadętych pracowników korporacji i wreszcie rodzina, w której wszystkie kobiety noszą imiona zaczerpnięte z dramatów Szekspira.
Stary dom kryje niejeden sekret. Jego tajemniczy właściciel proponuje mieszkańcom udział w pewnym zaskakującym wyzwaniu. Czy zagadkowe zadanie okaże się dla sąsiadów uśmiechem losu, czy trudnym do pokonania problemem?
"Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą" to piękna i ciepła opowieść o domu, który daje poczucie bezpieczeństwa i sprawia, że nie czujemy się samotni. To również historia przyjaźni na dobre i złe oraz miłości przychodzącej w najbardziej niespodziewanych momentach. Poddajcie się urokowi tej klimatycznej opowieści o sile uczuć i potrzebie bycia razem, by wraz z bohaterami uwierzyć, że uśmiech losu zależy w dużej mierze od nas.



A Wy? Na co czekacie w tym miesiącu? Jest coś, co przykuło Waszą uwagę w tym miesiącu? Koniecznie pochwalcie się w komentarzach :D.

Bookomaniaczka :*

PS: Zdjęcia i opisy pochodzą ze strony Empik.com!

Polub mnie na Facebook'u