"Rywalki" - Kiera Cass


 "Wiem, że jest ci ciężko, ale tak właśnie wygląda życie."

Uwielbiana przez wiele osób, wydana w wielu krajach - chyba nie ma osoby, która interesowałaby się choć trochę literaturą i nie znałaby tego tytułu oraz tej autorki. Chcąc sprawdzić, co w trawie piszczy, wreszcie zabrałam się za "Rywalki". Czy ta popularna na całym świecie powieść również i mnie zachwyciła?


Tytuł: "Rywalki"
Autor: Kiera Cass
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Jaguar
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczorowska
Seria: Selekcja - Tom 1

Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer. Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić… 

Po przeczytaniu "Rywalek" mogę stwierdzić, że książka mi się podobała, lecz do wielkiego zachwytu nad tym tytułem troszkę mi daleko.

Dlatego zacznę może od tego, co mi się nie podobało.

Przede wszystkim drażnił mnie wygląd eliminacji, czyli konkursu na żonę księcia, oraz zasady, na jakich się opierały. Jak było wspomniane wyżej, do pałacu przybywa trzydzieści pięć dziewcząt po uprzednim wyselekcjonowaniu przez odpowiednie osoby. Książę poznaje wszystkie kandydatki i spędza z nimi czas (czasem w większej grupie, czasem na osobności). Z upływem czasu zostaje ich co raz mniej, a relacje między pozostałymi kandydatkami i księciem zacieśniają się. I w tym momencie następuje moje pytanie: Skoro przyszły król ma znaleźć żonę, która będzie dla niego wsparciem podczas rządzenia państwem i partnerką, z którą ma założyć rodzinę, to jak w takich warunkach może to rozpoznać? Między takimi osobami musi narodzić się jakaś nić zaufania, a jakim sposobem ona może się pojawić, skoro książę może powiedzieć kandydatce X, że  jest dla niego ważna i potem iść i powiedzieć to dziewczynie Y, aby mieć na przykład "wyjście awaryjne"? Być może podchodzę do sprawy w sposób za bardzo "romantyczny", jednak skoro Maxon ma kogoś naprawdę pokochać i poznać tę, która będzie dla niego największą podporą podczas rządzenia państwem, to jak może to zrobić w towarzystwie trzydziestu czterech innych dziewcząt? Nie wspominając o tym, że niektóre dziewczyny mogą zachowywać się inaczej niż zazwyczaj na potrzeby eliminacji i ukrywać swój prawdziwy charakter.

"Czasami, aby coś ukryć, najlepiej robić to na oczach wszystkich."

Jeżeli doszłam do tematu księcia Maxona, to może powiem też parę słów o nim, ponieważ miejscami jego postać mnie raziła, a dokładniej jego zachowanie i charakter. Jest on mieszaniną słodkiego (momentami aż za bardzo!) księcia, który jest miły i czuły, lecz jednocześnie niepotrafiącym podjąć decyzji, zaufać sobie, czy sprzeciwić się, gdy coś mu nie odpowiadało. Można by powiedzieć, że miał on własne zdanie, jednak nie wpływało ono zbytnio na jego zachowanie. Był on podporządkowany decyzjom swojego ojca, którym, jak wcześniej wspomniałam, nie umiał się sprzeciwić, nawet jeśli były dla niego złe i niekorzystne. Jednak, żeby się nie okazało, że jest on złem wcielonym czy ciapą zrodzoną, to muszę powiedzieć, że ta jego czułość i słodycz, pomimo że pojawiała się w jego zachowaniu trochę za często, miała swój urok i oczarowała niejedną dziewczynę.

Teraz może przejdę do pozytywów, żeby trochę zatrzeć to złe wrażenie, które zrobiłam na początku.

Pierwsze, co mogę dobrego powiedzieć o tej książce, to lekkość z jaką czytałam kolejne strony czy rozdziały. Nie pamiętam, jaki tytuł przeczytałam tak szybko jak ten. Pomimo rzeczy mi przeszkadzających, które wymieniłam wyżej, nie mogłam odłożyć książki, gdyż jakaś magiczna moc przykleiła mi ją do dłoni. Dlatego też autorka dostaje ode mnie dużego plusa za lekkie pióro.

"...pierwsza miłość zostaje z tobą na całe życie. "

Dobrą decyzją było również poprowadzenie narracji ze strony głównej bohaterki, gdyż dzięki temu możemy bliżej ją poznać, zrozumieć jej tok myślenia oraz poczuć to, co czuje ona. Uważam jednak, że razem z pokazaniem zdarzeń z perspektywy Americi autorka mogłaby również, chociaż co kilka rozdziałów, pokazać świat oczami Maxona, który jako książę i osoba niejako stojąca po drugiej stronie barykady widział całą sytuację dużo inaczej.

"Nie można zmienić przeszłości."

Kolejną rzeczą, która mi się spodobała to powrót do władzy monarchicznej. Jestem osobą, która bardzo lubi historię i takie "cofnięcie się " kilka wieków do tyłu bardzo przypadło mi do gustu. Powrót do władzy królewskiej również spowodowało, że książka w pewnym sensie jest inna od reszty, ponieważ wydarzenia nie dzieją się w dobrze znanej nam rzeczywistości, dzięki czemu w jednej kwestii ten tytuł odchodzi od schematów.

"Niezależnie od tego, jak bardzo próbowałam go wyrzucić z moich myśli i serca, w tym momencie chciałam tylko, żeby był przy mnie."

Po przeczytaniu pierwszej części mogę również powiedzieć, że zapałałam sympatią do głównej bohaterki - Americi. Jako jedyna z uczestniczek eliminacji nie przyjechała do pałacu z chęcią poślubienia młodego księcia, tylko z powodu problemów materialnych swojej rodziny oraz swojego ukochanego. Jest ona szczerą dziewczyną, dlatego też przy pierwszej oficjalnej rozmowie z księciem wyjawiła mu powody swojej obecności w pałacu oraz zaoferowała mu pomoc w wyborze narzeczonej, jako że spędzała więcej czasu z dziewczętami i mogła się więcej dowiedzieć. Dziewczyna kocha również bardzo swoją rodzinę i każdego dnia pobytu w pałacu myśli i martwi się o nią. Widać, że ma wielkie serce i chce się nim podzielić z najbliższymi.

"Mam tylko jedną starą radę, która ciągle pozostaje aktualna: bądźcie sobą."

Podsumowując, książka Kiery Cass "Rywalki" ma swoje swoje pozytywne i negatywne strony, które czasem bardziej lub mniej mi przeszkadzały. Na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem zachwycona tą książką, ponieważ są inne, które w moim serduszku usadowiły się trochę wyżej, jednak zaletom udało się w pewnym stopniu "przykryć" wady i sprawiły, że pomimo wszystkiego polubiłam ten tytuł i to na tyle, by z chęcią sięgnąć po część następną.

Zdecydowanie polecam tę książkę fanom historii miłosnych oraz gatunku young adult. Jest ona dobra również dla osób, które po całym męczącym dniu chcą sobie odpocząć z czymś lekkim w ręce.

A Wy? Macie w planach przeczytać "Rywalki"? A może jesteście już po lekturze?
 Koniecznie pochwalcie się w komentarzach!

Bookomaniaczka ;*


4 komentarze:

  1. Cieszę się że książka przypadła Ci do gustu, jednak to już chyba nie jest mój target wiekowy. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nigdy nie mów nigdy" 😂 Ja właśnie ostatnio wróciłam do bajek z dzieciństwa, więc nic straconego 😂😂

      Usuń
  2. Nie uznawałabym, że każdy zainteresowany literaturą wie o tej książce, bo... to po prostu głupiutka młodzieżówka, nie każdy jest zainteresowany literaturą dla tego targetu, zwłaszcza faceci. Dla mnie ta książka to było trochę takie guilty pleasure i w sumie... nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. The Love of Beauty is a woman's nature, three-point looks and seven-point dress.
    Here are women's clubs,Diamond Jewelry,Brand Handbags , fashion Dresses, sexy swimsuits you like, you want to choose.

    https://imiyavogue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Polub mnie na Facebook'u